Zapiski z sali sądowej – wznowienie, kolejny sezon ;-)

Dominika Mróz-Krysta        04 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Drogi Tato! 😉 Pora, byśmy sobie przypomnieli nasz „quasi – serial” z sali sądowej. Na dziś takie wspomnienie i taki zapisek, ku refleksji małżonków:

– (Sędzia do żony): „Proszę Pani, czy Pani zdaje sobie sprawę, ile Pani znaczy dla męża – odeszła Pani do innego mężczyzny, a mąż jeszcze ma do Pani uczucie?”

– (za chwilę do męża): „Proszę Pana, dlaczego żona odeszła – może jednak Pan przeholował„?

„…Bardzo dobrze tutaj nam, ram-tam-tam, ram-tam-tam…”

Dominika Mróz-Krysta        04 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Drogi Tato! 😉 Dziś dla odmiany spotykamy się w porze obiadowej – smacznego! 😉 Dlaczego dzisiaj znowu piosenka przedszkolna? Dlatego, że dziś porozmawiamy sobie, jak informacje o dziecku pozyskane z Przedszkola, od dyrekcji lub nauczycieli – mogą wpłynąć na kierunek postępowania w sprawach dziecka.

  1. W jakich sprawach Sąd interesuje się edukacją i aktywnością dzieci

Szeroko rozumiana sytuacja opiekuńczo – wychowawcza dziecka, w tym również jego edukacja i aktywność na różnych polach jest przedmiotem zainteresowania Sądu w sprawach mających za przedmiot władzę rodzicielską (sprawa o władzę rodzicielską prowadzona samoistnie – wszczęta z urzędu lub na wniosek, sprawa o rozwód, o separację, albo o ustalenie pochodzenia dziecka) albo w sprawach tzw. opiekuńczych, tj. wiążących się z realizacją zarządzeń opiekuńczych.  Jak widać, spectrum tych spraw jest dość szerokie.

2.   Inicjatywa dowodowa Sądu

Jak już kiedyś wspomnieliśmy sobie – sąd rodzinny, który jest równocześnie sądem opiekuńczym, ma dość dużą swobodę w działaniu z urzędu i prowadzeniu dowodów. Jeżeli rodzice będący stronami w Sądzie mają dziecko w wieku przedszkolnym, to sędziowie bardzo często zwracają się do Dyrekcji Przedszkola lub wychowawcy o pisemną informację lub opinię o dziecku (albo zobowiązuje rodziców, by o takową się wystarali i ją załączyli) którą załącza się do akt sprawy. Zdarza się to na tyle często, że można powiedzieć, że w praktyce jest regułą.

3. Co zawiera opinia lub informacja

Sąd najczęściej interesują następujące dane: w jakim wymiarze dziecko realizuje edukację przedszkolną (czyli prościej: ile czasu spędza w Przedszkolu), czy jest zadbane, jaką ma frekwencję, jak funkcjonuje w grupie, jak radzi sobie z zajęciami, jak się zachowuje, czy rodzice są w kontakcie z nauczycielami i jak układa się ta współpraca. Po co takie informacje i co to ma do samych rodziców i ich sprawy w Sądzie? Ano po to, że z nich można wiele wyczytać nie tylko o dziecku jako takim, ale i o całej rodzinie.

4. Ile i co można wyczytać między wierszami

Wbrew pozorom – bardzo dużo. Z pozoru niewinne, tylko liczbowe informacje już mogą coś sygnalizować o rodzinie. Przykładowo – rodzic opiekujący się na co dzień dzieckiem przyprowadza je do Przedszkola dopiero w godzinach popołudniowych. Może to nic w konkretnej sytuacji nie znaczyć (edukacja przedszkolna nie jest obowiązkowa i być może rodzic właśnie w takich godzinach potrzebuje opieki dla dziecka), ale może równie dobrze znaczyć, że rodzic nie potrafi z różnych niepokojących przyczyn zorganizować swojego życia i coś niedobrego dzieje się w domu (lub w życiu wewnętrznym rodzica), co może przełożyć się na dziecko.

Jeżeli pojawiają się niepokojące informacje o dziecku – np. takie, że w przypadku dziecka do tej pory radosnego, wesołego, doskonale odnajdującego się w grupie i na zajęciach nagle pojawia się agresja, trudności z realizacją zadań na zajęciach, czy onanizm dziecięcy – to już na pewno świadczy, że dziecko coś intensywnie przeżywa. Jest to bardzo mocny trop w kierunku silnego konfliktu rodzicielskiego i taka informacja może doprowadzić nawet do ingerencji sądu z urzędu w sprawowanie władzy rodzicielskiej z uwagi na konieczność pilnego wyjaśnienia sytuacji dziecka (np. rodzice zostaną poddani nadzorowi kuratora – co może się zdarzyć już w trakcie postępowania sądowego na tzw. zabezpieczenie).

Duża ilość nieobecności może obrazować częste choroby dziecka – i tu rodzą się pytania: czy rodzice właściwie dbają o zdrowie dziecka, albo też, czy samymi sobą nie generują jakichś czynników, które odporność dziecka osłabiają, np. narażają je na stres swoim wiecznym konfliktem lub obrzydzaniem dziecku osoby drugiego rodzica, albo w wyniku ambicji własnych narzucają zbyt wiele wymagań i zajęć, przez co dziecko czuje się przytłoczone i zmęczone.

Z kolei informacja, kto dziecko zaprowadza i przyprowadza do Przedszkola i który z rodziców jest w kontakcie z nauczycielami naprowadza, który z rodziców angażuje się i jak w najważniejsze sprawy dziecka oraz czy rodzice współpracują ze sobą w tych sprawach (to nie zawsze, ale też). To z kolei daje obraz pod kątem ewentualnego orzeczenia o wspólnej władzy rodzicielskiej.

5. Wychowawca jako świadek

Drogi Tato! Jak wynika z naszych różnych poprzednich rozmów, zeznawanie w Sądzie w sprawach rodzinnych może być postrzegane w kategoriach masakry 😉 No cóż, nic przyjemnego. Trudno się więc dziwić, że bardzo często wychowawcy przedszkolni, jak tylko powezmą informację, że jest konflikt w rodzinie i sprawa w Sądzie, to sami proszą rodziców, by nie zgłaszali ich na świadka, bo nie chcą się angażować. Zdarza się jednak, że sam sędzia z urzędu wezwie na świadka wychowawcę dziecka, albo jego zeznania zgłosi jako dowód któryś z rodziców. w pewnych sytuacjach, nie da się bowiem inaczej zweryfikować pewnych faktów, bo określone sytuacje najlepiej zna właśnie wychowawca.

Nasuwa się wniosek: najlepiej jest jednak pielęgnować swoje małżeństwo i życie rodzinne – nigdy nie wiadomo, gdzie i co wyjdzie i jak odbije się na życiu dziecka. I tym optymistycznym akcentem kończymy dzisiejszą rozmowę 😉

Zapraszam na kolejny wpis i pozdrawiam! 😉

Łatwiej gadać, trudniej…

Dominika Mróz-Krysta        03 kwietnia 2017        Komentarze (0)

…podać konkretny przykład. Parafraza słynnego powiedzenia doskonale oddaje klimat dowodów osobowych w sprawach rodzinnych.  Jak już mówiliśmy, bardzo często zdarza się, że świadek czy strona operuje twierdzeniami wyłącznie ocennymi bez podania konkretnych faktów. No cóż, dużo łatwiej jest powiedzieć: „nie sprawdził się jako mąż i ojciec” niż konkretnie – czego nie robił, a żona oczekiwałaby, aby robił, albo umówili się, że ma robić. Albo, że „straszny mąż” czegoś z całą pewnością i stanowczością nie zrobił, a jak się popyta o konkrety, co wychodzi, że tego czegoś w ogóle w danych okolicznościach nie trzeba było robić. Drogi Tato! Jak masz taki zarzut do żony na sprawie rozwodowej i będziesz zeznawać jako strona – wszystko musisz poprzeć przykładami.

Zdarzają się też już bardziej konkretne sformułowania, ale też niewystarczająco precyzyjne. Co to znaczy, że „żona go zaniedbywała go jako mężczyznę.” – to znaczy w jakim obszarze konkretnie i na czym to polegało? Która więź małżeńska przez to ucierpiała? Często to sformułowanie się pojawia, bo świadkowie chcą być eleganccy i czują, że nie wypada powiedzieć czegoś dosadnego o więzi fizycznej. Można jednak kulturalnym i nieobrażającym powagi Sądu językiem śmiało powiedzieć wprost o co chodzi – np. „Iksiński skarżył mi się, że żona mu odmawia współżycia.”

Jak Sędzia nas pyta, np. czy coś wiemy o tej zdradzie, na którą się skarżyła strona, to nie robimy jakichś wulgarnych komentarzy, tylko precyzujemy: czy coś wiemy albo nie, a jeśli tak, to co konkretnie i skąd, a jak nie znamy szczegółów, to mówimy, że nie znamy szczegółów – i już.

Drogi Tato! Nie zazdroszczę Ci wezwania do osobistego stawiennictwa na sprawę rozwodową (w charakterze świadka lub zeznającej strony). Ale trzymam, kciuki i wierzę, że dasz radę – masz już ogląd „z czym to się je„, to teraz trzeba podjąć wyzwanie 😉

Pozdrawiam! 😉

Refleksja poniedzielno – przedświąteczna

Dominika Mróz-Krysta        03 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Drogi Tato! Ależ wczoraj była wspaniała pogoda – jeśli był Twój weekend na kontakty z dzieckiem, to się pewnie wyhasaliście na placu zabaw za wszystkie czasy. 😉 Zbliżają się powoli Święta i tak jakoś samo się nasuwa, byśmy porozmawiali coś o religii. W jakim sensie i w jakim kontekście oraz jak się to wszystko ma do sądu rodzinnego? Chętnie podzielę się następującą refleksją i obserwacjami z sali sądowej.

Drogi Tato! Jakiś czas temu w jednym z podkrakowskich sądów wydział rodzinny wybuchnął skandal, że na rozprawie dotyczącej kontaktów z dzieckiem sąd nakazał stronie (czyli jednemu z rodziców) dostarczyć zaświadczenie z parafii, iż jest praktykującym katolikiem. Zastrzeżenia wyrażane w opinii publicznej dotyczyły głównie tego, że po pierwsze: władze publiczne (których przedstawicielem jest m. in. sędzia) nie mogą gromadzić tak osobistych danych o obywatelu, a po drugie – co ma religia do kontaktów z dzieckiem. Drogi Tato, nie prowadziłam tej konkretnej sprawy i nie mam do niej wglądu, dlatego trudno mi zająć jednoznaczne stanowisko. Owszem, z jednej strony, władze publiczne nie są od pozyskiwania informacji o religijności obywateli. Z drugiej jednak strony, dość często – w sprawach, których przedmiotem jest uregulowanie kontaktów z dzieckiem (rozwód, separacja, kontakty samoistnie, władza rodzicielska i kontakty) – któryś z rodziców, jeśli chce doprowadzić do poszerzenia zakresu kontaktów, albo zmiany ich godzin, powołuje się na argument, że chce w niedzielę iść z dzieckiem do Kościoła i prosi, by Sąd uwzględnił to układając harmonogram kontaktów w postanowieniu. Jeśli relacje między stronami są napięte, a rzadko kiedy nie są), to temu żądaniu najczęściej towarzyszą żale i pretensje do drugiego rodzica, że w takiej czy innej postaci zaniedbuje wychowanie religijne dziecka.

Rolą Sądu jest w tym wypadku ocena, czy żądane poszerzenie zakresu lub zmiana harmonogramu kontaktu są zgodne z dobrem dziecka – a to w kontekście osoby rodzica i czasu spędzanego z nim. 

Zasada generalnie jest taka, że to strona powinna przedstawić dowody. Sąd rodzinny jako sąd opiekuńczy ma dużo większy zakres działania z urzędu niż sąd cywilny w innych sprawach. Czy to jednak znaczy, że Sąd ma poszukiwać dowodów za stronę i motywować ją, żeby je dostarczała? Chyba gdzieś jest jakaś granica – z jednej strony, według ugruntowanego orzecznictwa, Sąd nie może pełnić roli pełnomocnika strony. Z drugiej jednak strony, może się też zdarzyć, że Sąd poweźmie wątpliwości co do wiarygodności twierdzeń strony, a w kontekście dobra dziecka trzeba byłoby je jakoś zweryfikować. Powiedzmy sobie szczerze – jeśli żądanie poszerzenia kontaktów z dzieckiem z racji konieczności niedzielnej Mszy Świętej zgłasza rodzic, który równocześnie porzucił współmałżonka z dzieckiem i jest strasznie niezadowolony z faktu, że ma łożyć na utrzymanie rodziny, bo najchętniej by tego wcale nie robił – to jest on jednak mało wiarygodny w swoim deklarowanym chrześcijaństwie. Aż samemu by się chciało jakoś takiego delikwenta sprawdzić.

Drogi Tato! Jeżeli chcesz w sprawie o kontakty, by Sąd uwzględnił (w kontaktach Twoich lub matki) fakt, że wychowujesz dzieci religijnie, to sam przedłóż do Sądu dowody, które o tym świadczą. A przede wszystkim, bądź dobrym człowiekiem i dobrym ojcem – to będzie najlepszy i najwiarygodniejszy dowód, zwłaszcza dla dzieci (w tym miejscu serdecznie polecam wspominaną już książkę Meg Meeker „Mocni Ojcowie, Mocne Córki.” – dla wychowania najważniejsze jest być spójnym w swoich słowach i czynach; ang.”integrity„).

Powodzenia, serdecznie pozdrawiam! 😉

Drogi Tato! Zgodnie z naszą tradycją, witam przy porannej kawie! 😉 Wczoraj odświeżyliśmy sobie nasz zwyczaj dotyczący przysłów, dzisiaj z kolei wracamy do wspólnego śpiewania piosenek. Dlaczego na dziś piosenka dziecięca o przedszkolu? Dlatego, że stanowi bardzo dobry punkt wyjścia do naszej rozmowy.

Drogi Tato! Na forach dla rodziców (jak ja to mówię „dzieckowych”) bardzo często pojawia się nierozwiązywalny spór, czy posłać dziecko do przedszkola, czy zostawić pod opieką rodziców/dziadków w domu. Spór nierozwiązywalny, bo nie ma na niego gotowej recepty, każda rodzina ma swoje uwarunkowania, a dyskusje w tym temacie to istna kwadratura koła. Ja podzieliłam się na jednym z forów swoją osobistą refleksją – wspartą doświadczeniem własnym i mojej córki – że jeżeli nie ma poważnych, obiektywnych, realnie istniejących przeciwwskazań, np. zdrowotnych, to należy umożliwić dziecku wyjście do ludzi i integrację z nimi.

Jednakże temat ten i życiowa decyzja „co z dzieckiem po 3 roku życia” stanowi, Drogi Tato, niewątpliwie istotną sprawę dziecka. Może też stanowić przedmiot rozbieżnych zdań między rodzicami. Co w sytuacji, gdy rozmowa nie przynosi żadnego kompromisu? Jak postąpić, gdy chcesz posłać dziecko do przedszkola, uważasz to za dobre i słuszne, a matka nie wyraża zgody? W jakich sprawach temat może się pojawić i jakich argumentów i dowodów używać w Sądzie?

Drogi Tato! Temat rozbieżności wychowawczych związanych z edukacją przedszkolną dziecka (czy też każdych innych) może pojawić się samoistnie, albo w ramach sprawy o władzę rodzicielską (ja w praktyce spotkałam się z tym drugim przypadkiem, jeśli chodzi o sprawę przedszkola dla 3 – letniego dziecka).  Jeśli chodzi o procedurę odnoszącą się stricte do braku porozumienia w sprawach dziecka, to jest to sprawa o rozstrzygnięcie w istotnych sprawach dziecka. Jeżeli w sprawie istotnej dotyczącej dziecka – np. jego edukacji przedszkolnej – nie ma między rodzicami porozumienia, to sprawę rozstrzyga sąd opiekuńczy, którego orzeczenie zastępuje zgodę jednego z rodziców. Jak przygotować się do takiej sprawy?

  1. Jak zacząć

Drogi Tato! Jeśli chcesz uruchomić postępowanie, o którym sobie powiedzieliśmy, to musisz przygotować wniosek, opłacić go i złożyć do sądu rodzinnego (sądem opiekuńczym jest sąd rodzinny).

2. Jakie dowody i argumenty

W tym postępowaniu Sąd trzeba przede wszystkim przekonać w tym postępowaniu, że pójście do Przedszkola jest w Waszym konkretnym przypadku zgodne z dobrem dziecka. Oprócz argumentów wspierających wniosek (wpływ integracji z innymi ludźmi na rozwój umiejętności społecznych i inteligencji emocjonalnej – ależ to brzmi 😉 – itp.), trzeba podać dowody. Najlepszym będzie opinia psychologa zalecająca socjalizację dziecka i wskazująca na jej konieczność pod kątem prawidłowego rozwoju. Warto załączyć ją do wniosku.  Trzeba mieć też na uwadze, że edukacja przedszkolna w niczym nie narusza opieki rodziców ani więzi z nimi – i podać przykłady z Waszego życia z dzieckiem – bo może pojawić się kontrargument, że najlepsza dla dziecka w tym wieku jest opieka rodziców i jako taka jest niczym niezastępowalna.

3.  Jak przebiega postępowanie

W postępowaniu dotyczącym rozstrzygnięcia w istotnych sprawach dziecka, Sąd wydaje orzeczenie po wysłuchaniu stron. Oprócz więc wniosku, trzeba będzie przedstawić sytuację rodzinną.

4.  Co daje, a czego nie orzeczenie Sądu

Jeżeli wywalczysz orzeczenie zastępujące zgodę matki na zapisanie dziecka do przedszkola, to możesz iść do przedszkola z tym orzeczeniem i sam podpisać umowę dla dziecka. Nie jest to nieprawidłowość wychowawcza, że zapisujesz dziecko bez zgody matki, bo o tym orzekł Sąd. Orzeczenie natomiast nie gwarantuje miejsca w przedszkolu dla dziecka, bo tym się Sąd nie zajmuje.

5.  Co jak rodzic nie stosuje się do orzeczenia

Jeśli matka mimo orzeczenia nie chce zapisać dziecka do przedszkola, bo „przy niej będzie dziecku fajnie, a dziecko jest wrażliwe i nie można go narażać na stres i nie będzie jej jakiś facet w todze i z łańcuchem mówił, co ona ma robić z dzieckiem.” (w sądach rodzinnych również orzekają mężczyźni), to jak wspomniałam – możesz dziecko zapisać sam, powołują się na orzeczenie. Może to również – w okolicznościach konkretnego przypadku – być argumentem w sprawie o władzę rodzicielską.

Drogi Tato! Życzę Ci z całego serca powodzenia oraz tego, by Twoje dziecko doświadczyło, jak wspaniale jest „mieć zabawek wiele, gdzie są jego przyjaciele.”

Pozdrawiam! 😉