Między nami kobietami. Zemsta nie jest słodka.

Dominika Mróz-Krysta        08 października 2014        Komentarze (6)

Droga Mamo! Właśnie odszedł Twój mężczyzna, ojciec Twoich dzieci. Wiadomo, że jest Ci trudno i ciężko. Masz ochotę „dogryźć” mu i dokuczyć, pokazać: „A niech sobie nie myśli!” Dlatego domagasz się wygórowanych alimentów, by zrobić mu na złość. Mamo, nie jesteście już razem, ale to jest nadal Tata Twoich dzieci. Tego nic nie zmieni.

Jest oczywiste, że byt dzieci musi być zabezpieczony. Ustalona kwota alimentów musi jednak odpowiadać usprawiedliwionym potrzebom dzieci oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym ojca. Mamo, jeżeli więc Tata ma jakieś kłopoty finansowe, czy problemy zdrowotne, które mu nie pozwalają w pełni wykorzystać swoich sił, odpuść i nie dociskaj. Ustalcie w sądzie lub między sobą taką kwotę, jaką Tata będzie w stanie realnie wpłacać, zgodnie z aktualna sytuacją. Przecież zależy Ci, żeby dziecko w terminie dostawało pieniądze, które się mu należą. Gdybyście nadal byli razem i wspólnie ze sobą mieszkali, też odczulibyście te trudności, bo odbiłyby się na domowym budżecie.

Mamo, co Ci to da, że ta kwota będzie wygórowana? Nic. Oczywiście, w jakiś tam sposób Tacie dokuczysz. Ale ta zemsta nie jest słodka, wręcz przeciwnie. Paradoksalnie – stracą na tym Wasze dzieci. Bo jak Tata nie da rady, to po prostu nie wpłaci całej tej kwoty. Do czego to doprowadzi? Do kolejnego konfliktu, eskalacji złości i uruchomienia postępowania egzekucyjnego. To z kolei pociągnie za sobą naliczanie kosztów komorniczych. Czy nie lepiej byłoby, żeby tę sumę dostały Wasze dzieci, a nie komornik?  Zbyt duża kwota, owszem, ładnie wygląda na papierze. Ale jak się „przeciągnie strunę”, to wtedy tracą dzieci.

Mamo, chyba oboje z Tatą nie tego jednak chcecie…

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Grazyna Październik 13, 2014 o 12:50

Tak się zastanawiam, skąd mama ma wiedzieć gdzie leży granica pomiędzy przyzwoitymi a wygórowanymi alimentami? W naszym systemie prawnym nie ma (stety/niestety?) tabelki, która określałaby wysokość alimentów dla dziecka w danym wieku, którego rodzice zarabiają tyle i tyle.Czy mama wycofując się ze swych żądań nie zadziała jednak na niekorzyść dziecka? Uważam, że podstawą w sprawie o alimenty jest rzetelne przedstawienie aktualnych i poprzednich dochodów pozwanego oraz jego możliwości zarobkowych ( które po wniesieniu pozwu nagle się kurczą). Sąd korzystając z doświadczenia, z reguły dużo większego niż ma mama, powinien ustalić alimenty w odpowiedniej wysokości. Przynajmniej zawsze mam taką nadzieję :-)
Powodzenia!

Odpowiedz

Dominika Mróz-Krysta Październik 20, 2014 o 12:39

Dzień dobry! Pani Grażyno, bardzo dziękuję za komentarz i zapytanie. Jest tak, jak Pani mówi: nie ma sztywnych kwot dla dziecka w danym wieku, nie funkcjonują żadne oficjalne tabele.
Kwota alimentów, zgodnie z kodeksem musi uwzględniać z jednej strony usprawiedliwione potrzeby dziecka, a z drugiej: możliwości majątkowe i zarobkowe rodziców. Dotyczy to w szczególności tego rodzica, który jest zobowiązany do zapłaty. Tu chodzi o to, by tę kwotę rozsądnie wyważyć, bo dziecko powinno mieć taki poziom życia, jak rodzice. Praktyka jednak pokazuje, że sądy biorą również pod uwagę koszty życia w danym mieście/regionie Polski, można zaobserwować pewne „regionalizmy”.
Tu nie chodzi o to, by rezygnować z żądań czy je zmniejszać. Chodzi o to, by rozważnie podejść do sytuacji, gdy ten drugi rodzic może wyłożyć na dany moment jedynie tyle a tyle i to z przyczyn obiektywnych. Absolutnie nie ma zgody ani kodeksu ani sędziów na cwaniactwo, czy lenistwo. Są jednak pewne sytuacje losowe i obiektywne, np. rodzic z powodu nienajlepszego stanu zdrowia dostał pracę niekoniecznie najlepiej płatną. Chodzi o to, by w takiej sytuacji nie boczyć się na siebie, nie walczyć komornikiem, tylko spróbować ugodowo tę kwestię załatwić.
Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Karolina Listopad 14, 2014 o 18:53

Dzień dobry gratuluję bloga i jego tematyki :) Niestety nie mogę się zgodzić do końca z przedstawionym stanowiskiem pani Mecenas. Zgodzę się z panią Mecenas Grażyną i stwierdzam, że jakimś dziwnym trafem po rozstaniu tej stronie zobowiązanej do płacenia alimentów nagle kurczą się zasoby, nagle bez pracy albo możliwości zarobkowych została itp. I okazuje się, że konieczna staje się egzekucja komornicza. Więc oczywiście lepiej, aby kwotę zasądzoną sądownie otrzymały dzieci, ale też niech ojcowie (najczęściej) wykażą się uczciwością po rozstaniu.

Odpowiedz

Dominika Mróz-Krysta Listopad 18, 2014 o 14:46

Dzień dobry! Bardzo dziękuję za wsparcie i komentarz. Ojcostwo w innym kontekście niż tylko finansowym oraz prawa ojca, to tematy troszkę mam wrażenie zapomniane i nie wolne od paradoksów. Z jednej strony tyle mówi się o „męskiej dominacji”, z drugiej strony nieprzychylny ojcom klimat w sądach rodzinnych obrósł legendami.
Oczywiście, że są takie sytuacje, jak Pani pisze: w gronie ojców zdarzą się różnej maści kombinatorzy i egzekucje uruchomić trzeba, bo nie ma wyjścia. Zdarzają się również i takie sytuacje, jak napisałam: uczciwy ojciec (czy szerzej: rodzic) ma możliwości w taki czy inny sposób obiektywnie ograniczone. Do ugody potrzebna jest uczciwość i dobra wola obojga rodziców. Niech jeden nie kombinuje, a drugi niech nie czyni z egzekucji narzędzia do złośliwości. Bo to ostatnie też się niestety zdarza:( Serdecznie pozdrawiam i gratuluję bloga o nauczycielach!

Odpowiedz

Tomasz Grudzień 4, 2014 o 17:57

Dzień dobry Paniom!

Byłem świadkiem sytuacji w sądzie, kiedy ojciec, fantastyczny facet, opiekuńczy, mądry, dobry, walczył ze swoją żoną, karierowiczką, która wymyśliła sobie, że już nie chce z nim być i że che zabrać mu córkę.

Żenujące było to, jak sędzia była stronnicza i wierzyła we wszystkie kłamstwa jego żony, podczas kiedy banowała twierdzenia mojego znajomego.

Szczerze mu współczułem. Bo wiem, co to jest miłość do dziecka, a do tego silne poczucie bezsilności. …

Dlatego tak ważne jest to, że ktoś, jak Pani Mecenas, zajął się sprawami mężów, którzy wcale nie jest tak, że zawsze są winni rozkładu małżeństwa.

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dominika Mróz-Krysta Grudzień 7, 2014 o 14:14

Dzień dobry! Panie Tomaszu, bardzo dziękuję za wsparcie! To wszystko prawda – nie zawsze mąż jest winny/wyłącznie winny rozkładu pożycia, a nawet jeśli byłby – to nie znaczy, że jest złym ojcem. Zdarzają się sytuację, że ktoś nie bardzo czuł się i funkcjonował w roli męża, ale ma doskonałe podejście do dzieci. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: