Mamo, Tato, nieee!!! – czy dziecko może zablokować rozwód?

Dominika Mróz-Krysta        22 kwietnia 2016        4 komentarze

Drogi Tato! No w sensie rzeczywistym na pewno tak. Bywają sytuacje, kiedy rodzice ze względu właśnie na dziecko pogodzą się i postanowią walczyć o uratowanie swojego małżeństwa. Ale czy w sensie prawnym?

Ha, i tu odpowiedź jest zaskakująca: tak, też może! Drogi Tato, chciałabym, żebyśmy dziś przyjrzeli się warunkom orzeczenia rozwodu od trochę innej niż zawsze strony i porozmawiali o nieco zapomnianej przesłance sprzeczności rozwodu z dobrem dziecka. Chyba trochę ulegliśmy wszyscy pewnemu automatyzmowi. Mówiąc „rozwód” mamy na myśli „trwały i zupełny rozkład pożycia.” Zapominamy, że jest kolejny przepis, który określa sytuacje, kiedy orzeczenie rozwodu nie jest dopuszczalne. Jedną z takich „blokerów” rozwodu jest ucierpienie dobra wspólnych małoletnich dzieci.

Przepis nie określa co to konkretnie znaczy. Szkodliwość rozwodu dla dzieci musi ocenić Sąd. Może się wydawać, że w dzisiejszych czasach (wg konserwatywnych publicystów: cechujących się „mentalnością rozwodową„), kiedy bardzo silnie akcentuje się prawo do wolności i do swobody decydowania o życiu osobistym, uzależnianie rozwodu od sprawy dzieci jest anachronizmem. To jednak nie jest prawda i wbrew pozorom – są sędziowie, którzy na tę kwestię zwracają baczną uwagę. Przykładowo: zlecają zbadanie biegłym psychologom, czy rozwód nie jest sprzeczny z dobrem dzieci, albo nakazują kuratorowi przyjrzeć się sytuacji rodzinnej pod tym kątem. Wówczas biegli psychologowie m. in. badają jak bardzo dzieci są emocjonalnie  związane z każdym z rodziców i jak przeżyłyby rozłączenie. Widziałam także sytuację, kiedy kurator przyjrzał się relacjom małżonków i ocenił, że są na tyle złe, że brak orzeczenia rozwodu nie doprowadzi do ich zbliżenia, więc rozwód z tego punktu widzenia nie zaszkodzi dziecku.

Przepis mówi o „wspólnych małoletnich dzieciach„. A co w sytuacji, jak małżonkowie wychowują dziecko jednego z nich, a nie ma formalnie adopcji? Przecież też może być tak, że dziecko bardzo będzie przeżywać rozstanie małżonków. Takie dziecko też może „zablokować rozwód” – Sąd Najwyższy przyjął, że w takiej sytuacji rozwód może być sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, a więc również niedopuszczalny.

Opisana wyżej praktyka sędziów jest w moim przekonaniu słuszna jako zgoda z Kodeksem Rodzinnym i wytycznymi Sądu Najwyższego. Wydaje mi się taka też trochę dlatego, że sama jestem człowiekiem rodzinnym 😉

Trzeba sobie jednak powiedzieć jasno dwie rzeczy:

 – rozwód to nie jest „bułka z masłem„, jak się niektórym wydaje;

 – nie chodzi też o to, by się za wszelką cenę nie rozwieść, ale by uratować więzi. Bo to one są dla dzieci najważniejsze.

Bez tych więzi małżeństwo będzie niestety „papierem„…

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Agnieszka Swaczyna Kwiecień 23, 2016 o 16:55

To wszystko prawda, ale przyznam, że na ok. 13 lat praktyki zdarzyło mi się 1 raz (słownie jeden), że opinia RODK wskazywała na sprzeczność rozwodu z dobrem dzieci. W końcu i tak strony się rozwiodły… Jak się spojrzy na statystyki GUS, to roszczenia o rozwód oddalone ze względu na dobro dzieci stanowią znikomą liczbę. Co nie znaczy, że nie należy pamiętać o tej negatywnej przesłąnce rozwodu

Odpowiedz

Anna Koziołkiewicz-Kozak | Z obrączką czy bez Kwiecień 26, 2016 o 23:19

To prawda, oddalenia pozwu o rozwód ze względu na dobro małoletnich dzieci „na żywo” jeszcze nie widziałam (okres taki sam, jeśli doliczę aplikację 🙂 ). Opinię RODK wskazującej na sprzeczność rozwodu z dobrem dzieci miałam w jednej sprawie, przy czym jeszcze w toku tejże sprawy działania podjęte przez jednego z rodziców (pomoc psychologa dla dziecka) spowodowały zmianę opinii i do rozwodu ostatecznie doszło.

Natomiast przepis ten odgrywa mimo wszystko dość istotną rolę – mianowicie nieraz dawał stronom do myślenia, że jednak dzieci trzeba do rozwodu przygotować – chociażby sensownie z nimi na ten temat porozmawiać.

Odpowiedz

Daniel Anweiler Kwiecień 26, 2016 o 12:26

Witam, bardzo dobry wpis. Dziękuję

Odpowiedz

Dominika Mróz-Krysta Kwiecień 27, 2016 o 18:23

Witam! Bardzo dziękuję za komentarze i ciekawe spostrzeżenia z praktyki. To Panie Mecenas miały fajnie, bo ja się jeszcze z taką opinią nie spotkałam, natomiast miałam sytuację, że na argument sprzeczności z dobrem dziecka powoływała się strona, jednak kurator ocenił, że brak rozwiązania małżeństwa nie doprowadzi do zbliżenia się małżonków, bo rozpad relacji zaszedł już za daleko. To prawda, że ten przepis powinien motywować to odpowiedniej rozmowy z dzieckiem o rozwodzie. Braki w takich rozmowach niejednokrotnie owocują utratą zaufania dzieci do rodziców, zwłaszcza, jak dzieci dowiadują się o rozstaniu czy jego przyczynach przez przypadek. Ale nie tylko. On powinien w moim odczuciu przede wszystkim motywować do postawienia sobie kilku pytań. Czy rzeczywiście relacje z małżonkiem są tak złe, że nie można ich naprawić? Czy rzeczywiście to jest jedyne wyjście? Czy zarzuty stawiane małżonkowi są słuszne – czy to naruszenia obowiązków małżeńskich, czy może jeszcze zwykłe wady, które ma każdy? Dlaczego nie potrafimy się porozumieć? Czy możemy coś zrobić, żeby było lepiej w naszym małżeństwie, a jeśli tak, co to? A może to jest jedyne wyjście dla ochrony siebie i dzieci?Sytuacja widziana oczami dziecka niekoniecznie musi wyglądać tak, jak widziana oczami dorosłych, dlatego decyzja o rozwodzie nie może być pochopna i przedwczesna. To samo dotyczy rozstania w związku niesformalizowanym, a stabilnym. Dziecko nie jest prawnikiem i nie bada relacji prawnych, tylko widzi stan faktyczny: mamę i tatę. Czy można sobie tak po prostu kogoś porzucić po tylu latach bycia razem, bez żadnej przyczyny, ot tak sobie? Jak napisała Pani Mecenas Swaczyna: „życie jest pełne odcieni szarości”. Ja w tym wątku wtedy dodałam, że każda rodzina ma swoją historię, by nie powiedzieć tragedię. Dlatego do każdej rodziny trzeba podejść indywidualnie. Sąd rozwodowy nie jest notariuszem woli stron, które chcą się rozstać, nie tak jego rolę widzi ustawodawca. Polski system prawny nie zna „rozwodu za porozumieniem stron”. To nie jest spotykanie się i zrywanie. Dużo na pewno zależy od sędziego prowadzącego sprawę i jego podejścia do prowadzenia dowodów.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelarie Radców Prawnych Dominika Mróz-Krysta Andrzej Krysta Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelarie Radców Prawnych Dominika Mróz-Krysta Andrzej Krysta z siedzibą w Krakowie.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem dominika.mroz@mrozkrysta.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: