Dobra zmiana – rzecz nie o polityce i niepolityczna

Dominika Mróz-Krysta        07 lipca 2015        Komentarze (3)

Drogi Tato! Może tytuł kojarzy Ci się mniej lub bardziej politycznie, ale nie o politykę mi chodzi. No może trochę, bo projekt nowych przepisów, o których sobie powiemy jest w toku procesu ustawodawczego i od polityków tych czy innych zależeć będzie czy, a jeśli tak to w jakim kształcie wejdzie w życie. Chodzi mi oczywiście o nowelizację k. r. o., o której informowałam tu. Nie będę mówić o wszystkich jej aspektach, bo to zrobiły już moje blogujące Koleżanki, zwrócę jedynie uwagę na kwestię, którą uważam za najistotniejszą.

Najlepszą i w moim przekonaniu najważniejszą proponowaną zmianą jest możliwość pozostawienia pełnej władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, nawet jak nie ma między nimi porozumienia czy dobrych relacji. Sąd będzie miał możliwość określenia, jak w takich wypadkach władza rodzicielska ma być wykonywana (co w dużej mierze, jak sądzę, sprowadzi się w praktyce do doprecyzowania, jakie decyzje podejmuje samodzielnie rodzic mieszkający z dzieckiem, a na podjęcie jakich konieczna będzie zgoda drugiego rodzica). Dotychczasowe regulacje, mimo swych niewątpliwych walorów (np. ułatwienie funkcjonowania rodzicowi z dziećmi, gdy drugi rodzic nie przejawia nimi większego zainteresowania), stwarzają niestety również pole do negatywnych praktyk polegających na utrudnianiu czy wręcz uniemożliwianiu porozumienia z jednym z rodziców w celu uzyskania korzystnego dla siebie orzeczenia przez drugiego z nich. Zdarza się dość często, że w ten sposób „ofiarą” braku porozumienia pada paradoksalnie ten rodzic, który do porozumienia dąży. Nowela ma tego rodzaju lukę wyeliminować, a powierzenie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców będzie wyjątkiem, nie regułą.

Jakie dzięki temu korzyści osiągną dzieci?

1. Rodzic, który z nimi nie mieszka zachowa większy wpływ na ich wychowanie, co przyczyni się do pogłębienia relacji;

2. Dzieci będą – i to w szerokim tego słowa znaczeniu – miały zapewnione większe bezpieczeństwo:

– w sytuacjach nagłych każdy z rodziców będzie mógł działać  samodzielnie. Ma to kolosalne znaczenie, jeżeli coś nagłego i niedobrego zdarzy się podczas dłuższego pobytu na kontaktach z drugim rodzicem;

– jeżeli jeden rodzic nie będzie mógł sprawować władzy rodzicielskiej, dzieci mają szansę przejść „płynnie” pod opiekę drugiego z nich (przykro mi, że to piszę, ale trzeba być realista, wypadki chodzą po ludziach);

–  rodzic będzie miał większe możliwości reakcji na błędne lub krótkowzroczne decyzję drugiego z nich dotyczące dzieci.

W moim przekonaniu, to są niewątpliwe korzyści dla dzieci. Może to nudne, może niepolityczne, ale dzieci prawo być wychowywane i opiekowane przez obojga rodziców. Jestem jednak pewna, że nowelizacja ma również grono przeciwników, zdaniem których zyska na niej nie dziecko, lecz „straszny facet„.

A ja – może idealistycznie i naiwnie – ale jednak wierzę, że nowelizacja przyniesie jeszcze jedną kluczową zmianę. Skłóceni rodzice w końcu się zmobilizują i nauczą się ze sobą rozmawiać. Bo mają dzieci. A to sprawia, że niezależnie od treści orzeczenia, „są na siebie skazani„. W takiej czy innej formie…

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Marta Lampart Lipiec 7, 2015 o 20:15

Dobrze, że możemy spodziewać się ewentualnej nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w zakresie w jakim opisane to zostało powyżej. Mam tylko nadzieję, że projekt nowelizacji nie zostanie zmieniony w złym kierunku i przyczyni się do polepszenia relacji obojga rodziców z dziećmi.

Odpowiedz

Anna Koziołkiewicz-Kozak | Z obrączką czy bez Lipiec 8, 2015 o 00:21

A ja mam mieszane uczucia.

Trudno się nie zgodzić z wymienionymi przez Panią Mecenas pozytywami. Ale z drugiej strony, obligatoryjne ograniczanie władzy rodzicielskiej w braku porozumienia bywa mobilizacją, by dążyć do porozumienia.

Bez tego, może się to skończyć łatwym i szybkim rozwodem i potem wieloletnim procesowaniem się w sądzie rejonowym o sprawy niezałatwione podczas rozwodu.

Pisałam o tym u siebie:

http://zobraczkaczybez.pl/zmiana-przepisow-odnosnie-wladzy-rodzicielskiej-kontaktow-oraz-procedury-uchwalona-nowelizacja-kodeksu-rodzinnego/

Odpowiedz

Dominika Mróz-Krysta Lipiec 8, 2015 o 10:15

Witam! Dziękuję za komentarze 😉 Rodziny, z którymi ja się zetknęłam naprowadziły mnie na takie obserwacje: jak byli zgodni co do dzieci, mieli tylko żale osobiste do siebie, albo rozstawali się z miarę w zgodzie – to się dogadali i podpisali porozumienie. Jak była wojna i osobista i w sprawie dzieci, a jeden chciał się dogadać – drugi to utrudniał licząc na korzystne dla siebie orzeczenie. Część osób powierzenie władzy rodzicielskiej traktowało jako zwolnienie z obowiązku konsultowania się z drugim rodzicem, na zasadzie „żeby straszny małżonek dał mi wreszcie spokój”. Inni z kolei, traktowali współdecydowanie w kategoriach, że: „niczego nie muszą” i próżno rodzic mieszkający z dziećmi prosił o kontakt w najważniejszych ich sprawach. Dlatego z tych obserwacji wydaje mi się i wierzę w to, że to właśnie nowelizacja bardziej skłoni do porozumienia. Część osób pomyśli: „skoro ten przysłowiowy straszny małżonek i tak zachowa władzę rodzicielską, to już lepiej się dogadać, by było na naszych warunkach, a nie na warunkach sądu.” Widzę tu pole do dalszego rozwoju mediacji.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: