Dlaczego warto nie poddawać się

Dominika Mróz-Krysta        10 sierpnia 2014        Komentarze (0)

Drodzy Ojcowie! Bardzo często wielu z Was idzie do sądu rodzinnego z przekonaniem, że jest bez szans i że nie warto walczyć o dziecko, bo i tak skończy się to przegraną. Obiegowe opinie, zasłyszane historie, statystyki – to wszystko nie wygląda zachęcająco. Zanim omówię w kolejnych wpisach, czym jest władza rodzicielska (nazywana często: „opieką” albo „pieczą” nad dzieckiem), oraz kto, kiedy i na jakich zasadach ją ustala, chcę wyjaśnić, dlaczego warto nie poddawać się.

Tato, to nieprawda, że jesteś z góry na gorszej, czy przegranej pozycji. Po pierwsze, we wszystkich postępowaniach dotyczących dziecka, w których bierzesz udział, jesteś równorzędną i równoprawną stroną w procesie. Po drugie, istnieje i funkcjonuje korzystne orzecznictwo. Sąd Najwyższy w jednym z wyroków przyjął, że: „Błędny jest pogląd, że jeżeli matka daje gwarancje należytego wykonania władzy rodzicielskiej, to sąd rozwodowy zawsze powinien jej powierzyć wykonywanie tej władzy. Sąd rozwodowy powierza wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnimi dziećmi temu z rodziców, który pełniej odpowiada wymogom związanym ze sprawowaniem pieczy nad dziećmi” (wyrok SN z dnia 3 marca 1999 r., III CKN 1095/98, LEX nr 306685). Sąd Najwyższy pisze o „sądzie rozwodowym”, ale ta zasada dotyczy również sytuacji, gdy o władzy rodzicielskiej orzeka sąd opiekuńczy (sąd rejonowy wydział rodzinny i nieletnich), tj. gdy rodzice dziecka nigdy nie byli małżeństwem i nie żyją razem, albo gdy sprawa toczy się już po rozwodzie.

Tato, tym rodzicem możesz być Ty.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: