Serial sądowy – odcinek weekendowy

Dominika Mróz-Krysta        22 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Proszę Państwa, jeżeli jeden rodzic funkcjonuje fajnie, a drugi niefajnie, to powierzamy władzę rodzicielską temu, który funkcjonuje fajnie. Natomiast jak oboje funkcjonują fajnie – musimy zbadać, kto daje lepszą gwarancję wykonywania władzy rodzicielskiej.”

Drogi Tato! Jeżeli w przypadku każdego z rodziców jest coś „niefajnego”, a nie ma podstaw do odebrania dzieci, to działa identyczna zasada – badamy lepszą gwarancję wykonywania władzy rodzicielskiej. W takiej sytuacji, bardzo często tego rodzica, przy którym dzieci zostają wspomaga się np. zarządzeniami opiekuńczymi.

Pozdrawiam i życzę miłego oglądania 😉

Witaj Drogi Tato! Nie gniewaj się, że nie czekałam na Ciebie z kawą – dziś jest taka brzydka pogoda i tak sennie, że napiłam się wcześniej 😉 Nie zapominam jednak o naszych spotkaniach tu w blogu i rozmowach 😉

Dziś porozmawiamy sobie w zasadzie na kluczowy i węzłowy temat – jak dobrze i wiarygodnie wypaść przed Sądem. Co zrobić, aby Sędzia uwierzył w Twoją wersję zdarzeń? Drogi Tato! Pisma pismami, twierdzenia twierdzeniami, linia obrony linią obrony, ale tak naprawdę wiarygodność to jest podstawa.  Jest oczywiste, że swoje twierdzenia trzeba wykazać dostępnymi środkami dowodowymi. Czy to wystarczy? Ha, jak się okazuje nie zawsze, bo Sędzia ocenia całokształt dowodów (ich wiarygodność i moc dowodową) w sposób swobodny (swobodna ocena dowodów).

Swobodna ocena dowodów nie oznacza dowolności. Ocena musi się mieścić w zasadach logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego. Jak już wielokrotnie sobie mówiliśmy, dowód z przesłuchania stron jest w sprawach rodzinnych absolutnie kluczowy (w niektórych postępowaniach – obowiązkowy). Niektórych okoliczności zresztą (dramaty rodzinne czy rozpad więzi małżeńskich dzieje się najczęściej w czterech ścianach) nie da się inaczej wykazać. Nie zmienia to wszystko jednak faktu, że o wiarygodności przesłuchania stron jako dowodu będzie świadczyło wiele czynników.

Ocena wiarygodności zeznań strony jest zadaniem samo przez się bardzo trudnym – w końcu strony są zainteresowane wynikiem sprawy i dążą do rezultatu jak najkorzystniejszego dla siebie.  Wymaga to więc od Sędziego w sprawach rodzinnych dużej wrażliwości, mądrości życiowej i umiejętności nieschematycznego myślenia.

Co może rzutować na ocenę wiarygodności Twoich zeznań? Wyodrębniłam kilka czynników z doświadczenia sali sądowej.

 – czy Twoje zeznania mają poparcie w innych dowodach, zwłaszcza w dokumentach;

 – jak to co twierdzisz ma się do zasad doświadczenia życiowego;

 – czy to, co mówisz można wytłumaczyć w oparciu o wiedzę  – tu zwłaszcza przydatna jest znajomość przynajmniej w podstawowym zakresie pewnych wiadomości z zakresu psychologii. Czasami się zdarza, że jakaś sytuacja wydaje się niezrozumiała, a jednak jest możliwa i w świetle dostępnej wiedzy – prawdopodobna. Przykładowo, komuś może wydać się nie do pojęcia, dlaczego małżonek osoby uzależnionej od alkoholu czy stosującej przemoc wytrwał tyle w małżeństwie. Tu jednak trzeba wziąć pod uwagę działające mechanizmy współuzależnienia, czy też tzw. cykl przemocy. A to może wiele wyjaśnić;

 – to, jak Ty się prezentujesz przed Sądem.

Drogi Tato! Są czasem takie sytuacje, że komuś tak „dobrze patrzy z oczu„, że od razu wiadomo, że mówi prawdę. To się po prostu czuje. Współpraca z taką stroną dla pełnomocnika czy przesłuchanie takiej strony dla Sędziego to czysta przyjemność. Czasami jednak jakiś niewinny, ledwo dostrzegalny pozawerbalny szczegół może Twoją wiarygodność podkopać i zepsuć misterną pracę Twoją i pełnomocnika.

Drogi Tato! Jeżeli żona zarzuca Ci na sprawie rozwodowej alkoholizm, to nie umawiaj się na imprezę z kolegami dzień przed rozprawą i nie przychodź „wczorajszy” do Sądu. Jeżeli żona oskarża Cię o zdradę, to przynajmniej na sali rozpraw powstrzymaj się od pożądliwego patrzenia na kobiety. Droga Mamo! Jeżeli twierdzisz, że „mąż się nad Tobą znęcał i przymuszał do określonych czynności seksualnych” i chcesz to wiarygodnie zeznać na rozprawie – to obcisła bluzka z dużym dekoltem i ostry makijaż niekoniecznie będą odpowiednie do Sądu.

Drodzy Rodzice! Wiarygodność to podstawa  – z nią łatwiej wykazać, że człowiek nie jest wielbłądem 😉

Pozdrawiam! 😉

„Pani Krysta, a Pani ma dzieci?!”

Dominika Mróz-Krysta        05 kwietnia 2017        Komentarze (2)

 😉 To pytanie kierują do mnie często w formie pretensji przeciwniczki procesowe w sprawach rodzinnych w sytuacji, gdy reprezentuję męża/ojca. Chyba niektóre kobiety wyrażają w ten sposób niechęć, bo postrzegają jako brak solidarności sam fakt, że mężczyznę może reprezentować kobieta. Co nie jest uprawnionym i zrozumiałym odczuciem, bo jako pełnomocnik wykonuję swoją pracę i reprezentuję zarówno mamy (jakby powiedziała moja Córka: „Mamuniarki„), jak i tatusiów (jakby powiedziała moja Córka: „Tatulków„).

Drogi Tato! 😉 Jesteś moim stałym Czytelnikiem, więc dobrze znasz odpowiedź na to pytanie 😉 Mało tego, powiem więcej – twierdząca na nie odpowiedź może pozytywnie przyczynić się np. w sprawie o alimenty. Jak już sobie wielokrotnie powtarzaliśmy – w sensie prawnym zakres roszczenia alimentacyjnego zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego (dziecka) oraz możliwości zarobkowych zobowiązanego (rodzica).  To jest regulacja kodeksowa i kwestia prawna, natomiast do oceny, które potrzeby są usprawiedliwione i czy zostały należycie wykazane, konieczne i przydatne są zasady doświadczenia życiowego.

Drogi Tato! Trudno byś nie reagował i nie podniósł zastrzeżeń, jak matka przedstawia faktury za zakupy rzekomo dla dziecka, a tam wyraźnie informacja o rozmiarze butów czy ubrań, które nie są rozmiarami dziecięcymi. Trudno uznać za wiarygodne wyliczenie, w którym matka przedstawia koszty wyżywienia dziecka, a kwota i wskazana ogromna ilość rzekomo spożywanych kaszek i soczków raczej naprowadza, że to chyba musiałoby być dziecko smoka, a nie człowieka, żeby tyle w sobie pomieścić 😉 Trudno także przyjąć za rzetelnie udokumentowany wydatek na rzecz dziecka, kiedy matka podaje jako koszt miesięczny cenę suplementu na odporność, podczas, gdy z doświadczenia rodzicielskiego wiadomo, że ten konkretny preparat podawany regularnie i zgodnie z zaleceniami starcza na co najmniej kilka miesięcy. Przykłady w tym temacie można mnożyć i mnożyć.

Ja to się śmieję, że niektóre sprawy (właśnie takie, gdzie pojawiają się powyższej przedstawione argumenty i zastrzeżenia) to prowadzę nie ja, a moja Córka. Drogi Tato, zatem mam ogromną przyjemność przedstawić Ci Panią Mecenas Monikę 😉 Jak widzisz, ona wszystko zauważy 😉

Wiosenne porządki

Dominika Mróz-Krysta        05 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Witaj Drogi Tato! 😉 Czas na wiosenne porządki – również w blogu 😉

Zgromadziło mi się trochę zaległości odnośnie komentarzy – bardzo dziękuję za wszystkie wpisy, słowa uznania i dzielenie się własnymi doświadczeniami.

Nie zdążę już na wszystko pojedynczo odpisać, natomiast postaram się sukcesywnie rozwijać we wpisach tematy, które Państwo Czytelnicy poruszyli – pojawiły się wpisy odnośnie zabezpieczenia roszczeń alimentacyjnych, czy obowiązków każdego z rodziców w zakresie kontaktów.

Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie i zapraszam do lektury kolejnych wpisów 😉

Życzę miłego dnia 😉

Matka ojcom – w punkt

Dominika Mróz-Krysta        04 kwietnia 2017        Komentarze (0)

Drogi Tato! 😉 Jak już wiesz z innych wpisów, czytam portale i blogi „dzieckowe” (czy jak kto woli: parentingowe). No ileż można w końcu czytać aktów prawnych, literatury, orzecznictwa czy pism procesowych stron przeciwnych 😉

Na dziś podlinkowałam ciekawy tekst, który można przeczytać tu

Tekst w punkt, jedna tylko uwaga prawnicza (zboczenie zawodowe) – alimenty po rozwodzie dotyczą potrzeb dziecka. Jeżeli Autorka podaje, że bohater artykułu płacił alimenty na córkę i matkę„, to z perspektywy prawnej, aby to zdanie było poprawne, to może ono oznaczać, że:

– matka niewłaściwie gospodarowała środkami córki i wydatkowała je na potrzeby własne;

– ojciec dobrowolnie wspierał również byłą żonę, do czego nie był na mocy wyroku zobowiązany (jest to teoretycznie możliwe, choć statystycznie nie bardzo prawdopodobne);

– ojciec był zobowiązany do alimentowania byłej żony. Albo po rozwodzie żona znalazła się w niedostatku, a małżonkowie porozumieli się co do braku orzekania o winie, albo została stwierdzona wina obu stron albo nieponoszenie winy przez żadną ze stron, albo też ojciec wziął całą winę na siebie (tak bywa czasem). Sam niedostatek mało prawdopodobny – żona musiała zarabiać, skoro związała się z kolegą z pracy, nieponoszenie winy też raczej wątpliwe – żona związała się z innym mężczyzną;

– strony mogły uzgodnić formę pomocy dla byłej żony w ugodzie mediacyjnej, która została wypracowana i zatwierdzona, a regulacja której w tym zakresie nie została „przeniesiona” do wyroku.

Pozdrawiam i życzę miłej popołudniowej lektury 😉